Blog trenerów

Polskie towarzystwo Wspierania Psychoedukacji


Przyszłość będzie szczodra jedynie wtedy, kiedy wszystko ofiarujesz teraźniejszości

Albert Camus

Czego nie robić będąc trenerem?

Czasami spotykam „trenerów”, którzy nie pracują, tylko się bawią. To dobrze, że praca jest dla nich przyjemnością, jest jednak kilka ale…

Trener musi wiedzieć

Wychodząc na salę szkoleniową szkolący staje się autorytetem. Jeśli trener myśli, że o czymś wie, a tak nie jest, to może lepiej, by został w domu albo poszedł do biblioteki. Przekazując innym nieprawdziwe lub nieprecyzyjne informacje, może utwierdzać uczestników w błędnych przekonaniach. Jeśli uczestnicy krytycznie podchodzą do przekazywanych treści, nie ma wielkiego dramatu. Sprawdzą swoją wiedzę. Niekompetenty trener potwierdzi tylko, krążący od pewnego czasu, stereotyp trenera nieprzydatnego. Gorzej jeśli uczestnik bezrefleksyjnie „kupuje” to co mówi trener, traktuje jako prawdę. W mniej istotnych tematach, również nie będzie tragedii. Kiedy jednak przyjrzymy się niektórym mowom motywacyjnym – możemy się łatwo domyśleć skąd nagłe pojawienie się stanów depresyjnych u niektórych słuchaczy. To już jest krzywda wyrządzona przez niekompetentnego trenera.

Trener gwiazda a świadomości brak

Dla niektórych może być ogromnym zaskoczeniem, że to nie trener jest najważniejszy na sali szkoleniowej, ale uczestnicy. Jeśli trener „weźmie coś dla siebie” to bardzo dobrze, jednak jest on przede wszystkim od dawania i dzielenia się tym co ma. Nie jemu po ćwiczeniu ma być błogo tylko uczestnikowi. Nie tylko on ma czuć, że odwalił kawał dobrej roboty, ale przede wszystkim uczestnik. Jego zadanie to kierowanie procesem tak, żeby wespół z grupą osiągnąć zamierzony efekt. Kluczową rolę odgrywa tutaj samoświadomość trenera oraz świadomość grupy. Profesjonalny trener powinien wiedzieć co, jak i po co robi. Powinien widzieć i czuć co się dzieje z grupą. Nie powinien panować nad grupą, tylko obserwować i moderować.

Poczucie bezpieczeństwa

Znany polski trener biznesu, konferencja, na sali ponad 200 osób, a trener „na ochotnika” (czytaj na siłę) wyciąga ludzi na scenę. Widać ogromny opór. Słyszę obok „Ja chcę stąd wyjść, idziemy, to jest beznadziejne” - ludzie wychodzą w trakcie. Może i znany trener, ale o budowaniu poczucia bezpieczeństwa nie słyszał. Z 200 osób szybko robi się 150. Co dalej? Nie wiem, wyszłam.Jeśli prowadzący szkolenie chce, żeby uczestnicy warsztatu niczego się nie nauczyli, to może nie pamiętać o potrzebie poczucia bezpieczeństwa uczestników. Często słyszymy „ale żeby się czegoś nauczyć, musimy wyjść ze swojej strefy komfortu”. Na pewno tak jest, jednak wychodzić z niej możemy tylko w bezpiecznym otoczeniu. W innym przypadku niczego się nie nauczymy. Wysoki poziom stresu nam na to nie pozwoli. Dobry, skuteczny trener zawsze dba najpierw o komfort, a później pozwala ludziom z tej strefy wychodzić.

Uczyć się i poddawać superwizji

Warto, szczególnie na początku swojej przygody trenerskiej, współpracować z kimś, kto ma większe doświadczenie. Poznawać techniki pracy z grupą, krytycznie podchodzić do swoich umiejętności i świadomie się uczyć.Warto poddać swoją pracę superwizji, w ten sposób możne zaoszczędzić traumatycznych przeżyć uczestnikom swych warsztatów.

Autorka: Patrycja Rusek

<< Wróć do poprzedniej strony